| TELEINFO nr 1/2000, 3 stycznia 2000 r. |
| [Archiwum] [Strona główna] [nr 02/2000] |
|
To jedna z gorszych rzeczy, które mogą przytrafić się publicyście - być zmuszonym (z uwagi na cykl produkcyjny tygodnika) napisać komentarz do ważnego wydarzenia jeszcze przed jego zaistnieniem. Jedyne, co pozostaje w tej sytuacji, to, udając wszechwiedzącego, przywdziać szaty proroka i ze skrywanym niepokojem czekać na rozwój sytuacji. Albo się zachowa twarz, albo wyjdzie na idiotę. Gra jest więc o sumie ujemnej, czyli taka, do której nikt rozsądny przystępować nie powinien. W tej sytuacji do komentowania skutków przejścia liczników lat przez zero jeszcze przed feralną chwilą najbardziej mi pasuje pewna zasada składania meldunków, którą kiedyś musiałem stosować jako żołnierz Ludowego Wojska Polskiego. Otóż regulamin służby wymagał, by dyżurny kompanii na widok zbliżającego się oficera dyżurnego jednostki stanąwszy w pozycji zasadniczej wypowiedział formułę: "Obywatelu kapitanie (poruczniku, majorze), melduję, że podczas pełnienia mojej służby nic ważnego na kompanii nie zaszło", a następnie przejść do mniej ważnych wydarzeń. Na przykład: jeden żołnierz się powiesił, dwóch się zastrzeliło, piętnastu zdezerterowało, no i jeszcze eksplodował magazyn amunicji. Wbrew pozorom, była w tym żelazna logika - dla wojska wydarzenia prawdziwie ważne mają miejsce tylko podczas wojny. No więc, proszę Państwa, dziś, 3 stycznia 2000 r., sytuacja wygląda następująco. Po pierwsze, nic ważnego nie zaszło. Po drugie, nawet jeśli coś zaszło w jakimś banku, towarzystwie ubezpieczeniowym czy urzędzie państwowym, to fakt ten jest skrzętnie ukrywany, czyli jest tak, jakby nic nie zaszło. Po trzecie, jeśli gdzieś zgasło światło, zamilkł telefon, ustał dopływ gazu lub wody, to podchmielone towarzystwo potraktowało to tylko jako dodatkową atrakcję. Po czwarte, wśród dramatycznych skutków sylwestrowej nocy na czoło się wysunęły wiadomości o wypadkach spowodowanych nieostrożnym obchodzeniem się z petardami - ale to jest wywołane raczej brakiem odporności petard na głupotę niż na PR2000.
|
|