| RYNEK PRODUKTÓW IT |
| [Spis treści] | TELEINFO nr 01/2000, 3 stycznia 2000 r. | [Strona główna] |
|
Michał Marek Tworzenie środowisk biznesowych, rozszerzenie kanałów dystrybucji, lawinowy wzrost liczby firm działających on-line - to niektóre cechy, które zdaniem PriceWaterhouseCoopers charakteryzują rozwijającą się gospodarkę elektroniczną. Z kolei Andersen Consulting - inna firma z "wielkiej piątki" - na podstawie własnego sondażu zauważa, że droga do gospodarki elektronicznej jest jeszcze długa i wyboista - 25 proc. stron, na które chcieli wejść jej ankieterzy, była niedostępna. Gospodarka elektroniczna staje się słowem-kluczem biznesu końca XX początku XXI w. Na razie trudno o doprecyzowanie terminu i stworzenie nie tyle teoretycznych podstaw jego działania, ile wprowadzenia ich w życie. Wskazują na to dwa raporty - PriceWaterhouseCoopers (poświęcony teoretycznym podstawom e-biznesu) oraz Andersen Consulting, stanowiący sprawozdanie z próby ich praktycznego zastosowania. E-biznes z teoretycznym wsparciem Według PWC, wobec tworzenia się gospodarki elektronicznej konieczne jest opracowanie nowych modeli zarządzania, procesu produkcyjnego i dystrybucji, przetestowanie ich i wprowadzenie w życie. Tylko, że obecnie nie ma na to czasu - półroczny poślizg związany np. z błędami przy procesie dostosowywania firmy do realiów gospodarki elektronicznej może spowodować straty, które trzeba będzie odrabiać latami, a pozycja rynkowa przedsiębiorstwa dotkniętego taką przypadłością może ulec trwałemu obniżeniu. Jedną z cech gospodarki elektronicznej jest rosnąca liczba firm obecnych w Internecie. O ile, według danych PWC, w 1999 r. używało tego medium do transakcji niecałe 45 tys. firm, to w br. będzie to już przeszło 548 tys., a w 2002 r. - 875 tys. W efekcie wartość transakcji na firmę wzrośnie z 27,6 tys. USD w ub.r. do 40,6 tys. USD w obecnym, aby w 2002 r. osiągnąć ponad 76,6 tys. USD. Oznacza to odpowiednio wzrost wartości transakcji o 227 proc. w ciągu 3 lat (1999-2002) i wzrost liczby firm obecnych w Internecie o 2000 proc. Oczekiwania wobec e-biznesu kadry zarządzającej tych firm (zwłaszcza ich CEO ankietowanych przez PriceWaterhouseCoopers) są dość proste i dotyczą problemów, które są jednymi z podstawowych dla współczesnego biznesu. Ich zdaniem przejście na e-biznes w firmie powinno bowiem spowodować wzrost lojalności klienta wobec marki przy jednoczesnym wzroście oddziaływania informacji biznesowej. Powinno to razem zapewnić zwiększenie reputacji firmy i marki produktów przez nią oferowanych, a co za tym idzie - ułatwić zwiększenie udziałów rynkowych albo osiągnięcie czy utrzymanie pozycji lidera na przodującym rynku. Kadra zarządzająca firmy, która zaczyna działać on-line, sądzi też, że przyczyni się to do redukcji kosztów własnych, głównie zaś infrastruktury i obsługi klienta, da możliwość różnicowania produktów oraz ułatwi ekspansję na nowych rynkach. Tu warto zauważyć, że nowe rynki nie stanowią dla menedżerów wyzwania pierwszoplanowego - o ile aż 75 proc. ankietowanych CEO stwierdziło, że e-biznes w wysokim stopniu przyczyni się do zwiększenia lojalności klienta, to 55 proc. z nich zauważyło, że e-biznes może pomóc w dotarciu do nowych rynków "w stopniu średnim". Z badań tych wynika również, że management jest ostrożny i nie zamierza lokować w e-biznesie każdej sumy. A przejście do modelu zarządzania wykorzystującego przynajmniej e-commerce wymaga sporych nakładów. Według PWC, ewolucja do firmy prowadzącej gospodarkę elektroniczną musi wyglądać następująco: Lata 1995-98 były czasem tworzenia firmowych stron WWW, zaznaczania obecności w Internecie. Do końca 2000 r. trzeba opracować strategie e-biznesu, wprowadzić oprogramowanie transakcyjne, nowe systemy bezpieczeństwa dla transakcji on-line i realizacji zleceń z ich pomocą. Kiedy etap ten zakończy sukces, wówczas konieczne jest zaprojektowanie nowych procesów w firmie, zarządzanie zmianą w kierunku wprowadzenia nowej struktury zarządzania, stworzenie nowych modeli kanałów zaopatrzenia i wprowadzenie ich w życie oraz integracja wszystkich tych nowych systemów. W momencie zakończenia tego etapu, po 2002 r. management firmy czeka określenie i zdefiniowanie strategii i procesów oraz wyznaczenie wymagań infrastruktury, pamiętając, że jest to już firma dynamiczna, która będzie ewoluować w stronę tworzenia sieci wartości. Sceptyczny Andersen Jednak wyniki sondy przeprowadzonej z pozycji klienta, którą zrealizowała Andersen Consulting, nie napawają wielkim optymizmem. Analitycy AC próbowali zamówić poprzez 100 rozmaitych stron internetowych 480 produktów różnych firm. Wyniki odbiegały od oczekiwanych. W 25 proc. przypadków strona nie działała z różnych powodów. Okazało się przy tym, że e-taliści (elektroniczni detaliści), czyli firmy zajmujące się detaliczną sprzedażą bądź stosujące na swoich stronach mechanizmy e-commerce, są daleko efektywniejsze niż wielkie internetowe sklepy czy portale e-commerce lub firmy, które stosują biz-pages (strony internetowe z mechanizmami e-biznesowymi, zwłaszcza e-commerce) jako uzupełnienie tradycyjnej oferty. Zakup poprzez e-talistę trwał 11 minut, podczas, gdy poprzez firmę mającą stronę WWW jako uzupełnienie - do 14 min. Firmy tego typu są także mniej efektywne: 40 proc. z tych przedsiębiorstw informowało klienta o dostępności danego towaru w magazynie, wobec 44 proc. firm e-talistów, które były w stanie dostarczyć takiej samej informacji. Przeciętne zamówienie poprzez Internet trwa rano 15 minut, po południu - 6 min krócej. Andersen Consulting oblicza, że czas przeprowadzenia zamówienia przez Internet od północy do godziny 18 trwa średnio 13 min. Warto też zauważyć istotną rolę czasu transportu w gospodarce elektronicznej. Dostrzegają to obecnie tylko niektóre firmy. AC jako przykład podaje Amazon.com, która informuje klientów, czy zamówiony produkt ma szansę dotrzeć na podany adres do świąt Bożego Narodzenia. AC podaje przy tym czas realizacji zamówień określonych produktów stwierdzając, że w zależności od tego, co zamówiono, okres dostawy mógł być bardzo różny. Zdecydowanie wygrywa w tej realizacji elektronika - być może dlatego, że akurat na tym rynku wśród firm on-line panuje największa konkurencja. Najgorzej ma się muzyka - być może konkurencja tradycyjnych sieci sprzedaży jest zbyt wielka i dopiero wprowadzenie wielu portali show-biz, w których zostaną zastosowane mechanizmy e-commerce może to zmienić.
Czas realizacji zamówień on-line produktów w USA wg Andersen Consulting (1999 r.)
|