BAROMERT RYNKU IT
[Spis treści] TELEINFO nr 02/2000, 10 stycznia 2000 r. [Strona główna]

Microsoft na wokandzie

Tomasz Drabek

Internet daje większe szanse rywalom Microsoftu niż sąd. Jednak giganta nie wolno zlekceważyć.

Podczas gdy machina sprawiedliwości powoli toczy się naprzód, biznes technologiczny nie ustaje w biegu. Przedstawione 5 listopada br. argumenty spowodowały, że Microsoft przez chwilę zaczął zastanawiać się nad zawarciem niekorzystnej dla siebie ugody z sądem. Zaraz potem trzeba było jednak wrócić do prowadzenia biznesu. Trwa bowiem era Internetu i to ona, bardziej niż jakikolwiek sąd, wyznacza zasady działania na przyszłość.

Dostęp kusi

Jeśli Microsoft i Departament Sprawiedliwości nie zawrą szybkiej ugody, mogą się zmagać jeszcze przez lata. A do czasu, gdy Sąd Najwyższy ustosunkuje się do rezolucji Microsofta (co zapewne nastąpi nie wcześniej niż w 2002 lub 2003 r.), technologia rozwinie się daleko poza desktopowe PC, na których Microsoft zbudował swoją potęgę. Klienci korporacyjni i indywidualni będą używać wszelkiego rodzaju urządzeń poczynając od naręcznych komunikatorów poprzez inteligentne telefony komórkowe na interakcyjnych przystawkach telewizyjnych kończąc - a wszystko po to, by mieć dostęp do Internetu. Oprogramowanie może być transmitowane poprzez Internet w miarę potrzeby w małych kawałkach - a nie w megabajtach zajmujących duże powierzchnie twardego dysku czy w kosztownych pakietach z półki. Wszystko to może zachwiać hegemonią Microsoftu.

Internet już teraz ograniczył możliwości Microsoftu czyniąc z Windows mniej ważne narzędzie. Od czasu powstania Internetu i przeglądarek internetowych w połowie lat 90. ciężar potęgi technologicznej i nacisk na innowacje przesunęły się z desktopów, gdzie rządziły Windows, w kierunku sieci. Rzeczywiście, gdy Microsoft dostrzegł groźbę dla Windows ze strony firmy Netscape Communications, podjął szeroko zakrojone działania, by móc przeciwstawić się tej konkurencji. I, mimo obecnie trwającej sprawy w sądzie, Microsoft tę walkę na polu przeglądarek wygrał zdobywając 64 proc. rynku.

Nie tylko przeglądarki

Ale to jedynie mała część znacznie większej wojny. Mimo swych agresywnych ruchów - legalnych czy nie - i ogromnych inwestycji, Microsoft jest tylko jednym spośród internetowych gigantów. W nowej rzeczywistości internetowej liczą się tu także America Online, IBM, Yahoo!, Amazon.com, Sun Microsystems, AT&T i MCI WorldCom. I każdy z nich stara się wyprzedzić nowe firmy internetowe, takie jak Priceline.com czy eBay, które szybko zdobyły całkiem spory kawałek cyberprzestrzeni. Firmy analityczne przewidują, że już wkrótce rynek internetowy będzie wart 800 mld USD, czyli znacznie więcej niż sam rynek PC (300 mld USD). Do 2002 r. roczne przychody ze sprzedaży akcesoriów informacyjnych mogą przewyższyć te ze sprzedaży pecetów.

Microsoftowi może nie udać się dorównać kroku konkurencji w budowaniu e-biznesu w Internecie. Jeśli potyczki na arenie prawa spowodują, że czołowe firmy inaczej ukierunkują swoją energię, każda inna będzie mieć nieco więcej miejsca do działania. Konkurenci zauważyli, że kiedy agencja federalna wzięła w ubiegłym roku Microsoft pod lupę, firma zmieniła nieco zachowanie. Z własnej woli zaprzestała najbardziej agresywnych praktyk włączając w to np. wymuszanie na producentach komputerów PC umieszczania własnej ikony dostępowej Microsoft Net na ekranie Windows. Ostatnio garstka głównych producentów PC, w tym Gateway Computer, ogłosiła plany oferowania urządzeń, które w ogóle nie będą korzystać z technologii Microsoftu i to bez obawy przez zemstą. Przed wytoczeniem Microsoftowi sprawy sądowej było to raczej nie do pomyślenia.

Napięcie rośnie

Oczywiście, błędem byłoby niedocenienie determinacji Microsoftu w osiągnięciu zwycięstwa zarówno w sądzie, jak i w wyścigu do Internetu. I nawet jeśli Internet szybko rośnie wokół tego królestwa, Microsoft zachowuje niemal całą swoją potęgę. Mogący pochwalić się rocznymi przychodami ze sprzedaży w wysokości 19 mld USD gigant nadal kontroluje ok. 90 proc. rynku systemów operacyjnych i aplikacji dla komputerów PC. I usilnie pracuje nad tym, by podobne udziały zdobyć w rynku oprogramowania dla serwerów. Patrząc w przyszłość analitycy rynkowi sądzą, że do 2003 r. przychody Microsoftu wzrosną 4-5-krotnie w obszarach, gdzie dominuje on obecnie, i prawdopodobnie aż 10-krotnie w sferze usług.

Czy Microsoft może stać się jeszcze bardziej agresywną firmą, biorąc pod uwagę, że nie ma nic do stracenia? Tego może być pewien jedynie Bill Gates. Część pracowników firmy zwraca jednak uwagę na rosnącą rolę Steve'a Ballmera, prezesa firmy od sierpnia 1998 r. Jeśli rzeczywiście jest on odpowiedzialny za realizację codziennej strategii firmy, można się spodziewać, że Microsoft stanie się bardziej przyjazny otoczeniu biznesowemu. Analitycy rynkowi wskazują jednak na pewne potknięcia firmy przy poszerzaniu swojego spektrum zainteresowań poza komputery PC. Dla przykładu wystarczy wziąć systemy operacyjne dla urządzeń naręcznych i innych urządzeń informacyjnych. Mimo że Microsoft od niemal 10 lat oferuje temu rynkowi system Windows CE, zdobył na nim zaledwie 12 proc. (liderem jest tu system operacyjny Palm firmy 3Com z 51-procentowym udziałem w rynku - dane za IDC). Poza tym Microsoft jest tylko jedną z liczących się firm na takich rynkach, jak interakcyjne oprogramowanie telewizyjne, konsumenckie węzły internetowe e-commerce czy aplikacje internetowe. Daleko w przodzie jest też AOL mając w sektorze oprogramowania do prowadzenia dyskusji przez Internet 53 mln użytkowników, podczas gdy Microsoft tylko 4 mln.

Pingwin na horyzoncie

Kiedy jednak rzecz dotyczy rynku podstawowego oprogramowania do uruchamiania Internetu, nikt nie oczekuje, że Microsoft nie utrzyma pierwszego miejsca. Za pomocą Windows NT firma zdobyła 38,3 proc. rynku systemów operacyjnych dla serwerów - urządzeń, które sterują sieciami korporacyjnymi i uruchamiają węzły internetowe.

Nadchodzi obecnie pora Windows 2000. Microsoft pracuje nad nimi od pięciu lat - mają się ukazać w lutym 2000 r. Dzięki temu produktowi firma ma nadzieję stać się liderem wśród dostawców oprogramowania dla dużych węzłów internetowych i korporacyjnych centrów komputerowych. Na razie jednak, z powodu opóźnień, swoją szansę próbują wykorzystać konkurencyjne produkty, takie jak np. Solaris firmy Sun Microsystems czy Linux, jedna z odmian Unixa. W wersji pakietowej Linux kosztuje zaledwie 30 USD, ale z Internetu może być ściągnięty za darmo. A to jest nieco mniej niż w przypadku Windows 98 (109 USD) i znacznie mniej niż w przypadku Windows NT Server (1100 USD). Nic dziwnego, że w ciągu minionego roku Linux zdobył 16 proc. rynku serwerów, a IDC oczekuje, że w 2002 r. jego udział wzrośnie do 18 proc.

Dwa lata temu żaden z głównych producentów pecetów nie byłby w stanie sprzedać komputera wyposażonego w Linux. Ale od tego czasu produkt był wielokrotnie usprawniany przez setki chętnych programistów i klienci zapałali do niego miłością. A Compaq, Dell i IBM zaczęły go od niedawna oferować na swoich desktopach i serwerach.

W międzyczasie producenci komputerów w inny sposób próbują oderwać się od zdominowanej przez Microsoft części rynku. Gateway Computer ostatnio podpisał umowę z AOL, swoim odwiecznym rywalem software'owym. Online'owy gigant już niedługo ujawni szczegóły na temat nowego rodzaju urządzenia informacyjnego, które będzie produkowane przez Gateway i innych dostawców. To nowe urządzenie przyda się bezpośrednio AOL, ułatwiając konsumentom podłączenie się do Internetu.

Zakładnicy

Nie jest to jedyny wysiłek odwrócenia uwagi konsumentów od technologii Microsofta. Firma NeoPlanet z Phoenix właśnie wprowadziła na rynek nowy rodzaj przeglądarki, która, co prawda, jest zainstalowana na komputerze PC konsumenta, ale jednocześnie jest połączona z korporacyjnym węzłem internetowym, gdzie klient może korzystać z poczty elektronicznej, brać udział w dyskusjach elektronicznych ze znajomymi, prowadzić kalendarz oraz przechowywać listy. A to są zadania, dla których do tej pory ludzie byli zmuszeni kupować oprogramowanie Microsofta. Oprogramowanie jest bezpłatne, a NeoPlanet ma nadzieję odzyskać zainwestowane pieniądze z reklam. Tak więc nowe firmy, które tworzą nowe usługi internetowe, coraz częściej postrzegają jako bazę swoich działań raczej Internet niż Windows. Inna firma kalifornijska, Niku, oferuje swoje usługi konsultantom komputerowym poprzez swój węzeł internetowy - plus wersję, która działa poza Windows także pod innymi systemami operacyjnymi. Prawdę mówiąc, przedstawiciele Microsofta już raz pofatygowali się z czapką w ręku do prezesa firmy prosząc go, by zechciał wykorzystać zalety ich technologii z zakresu knowledge-management, ale ten odmówił. - Gdyby zdarzyło się to trzy lata temu, nie posiadałbym się z radości - oznajmił.

Obecnie coraz większa część pracowników Microsoftu jest przekonana, że odejście z firmy i konkurowanie z nią na polu Internetu nie jest już samobójstwem. Np. firma Qpass właśnie zaczęła świadczyć nową usługę internetową o nazwie PowerWallet - która pozwala online'owym klientom wypełnienie ankiety personalnej i dotyczącej kart kredytowych raz i potem używania tego portfela do szybkich zakupów na wielu węzłach internetowych. Wśród założycieli tej firmy jest dwóch byłych pracowników Microsoftu. Microsoft buduje podobny serwis na swoim portalu MSN, ale Qpass nie boi się tego, bo walka odbywa się przecież na płaszczyźnie, która dla Microsoftu ma na razie drugorzędne znaczenie - nie jest to przecież Windows. A coraz większa liczba producentów komputerów PC nie ukrywa, że Microsoft wśród swoich klientów nie ma przyjaciół, ale raczej "zakładników". I stan ten ma małe szanse, by istnieć w przyszłości.

Wzorce

Firmy internetowe ciągle są ciekawe, czy Microsoft zagra z nimi fair, gdy będą prowadzić wspólne interesy. Np. Priceline.com oskarżył w październiku br. Microsoft, że ten próbował wykorzystać jego patenty, czemu koncern z Redmont zaprzecza. Priceline.com. uważa, że Microsoft udawał, że chce zawrzeć kontrakt, z czego wycofał się, gdy tylko uzyskał wystarczająco dużo informacji na temat technologii mniejszej firmy.

I to jest groźba, której obawiają się konkurencji Microsofta. Zdaniem analityków rynkowych, gdy Microsoft wystarczająco umocni swoją pozycję wśród dostawców przeglądarek, to stworzy technologię, która uczyni z portalu MSN pierwszy przystanek przy wejściu kogokolwiek do Internetu. A to ograniczy możliwości Yahoo! i setek konsumentów węzłów e-commerce, stwarzając zagrożenie, że Microsoft może kierować wszelkie usługi internetowe przez MSN i domagać się za to opłat.

Na razie jednak Microsoft walcząc o pozycję w Internecie nie rezygnuje z promowania technologii związanych z Windows. 10 listopada br. firma podała do wiadomości, że na początku przyszłego roku zacznie oferować online'ową wersję Microsoft Office. Strategia ta została przyjęta jako remedium na informacje Suna i Corela, które to firmy zamierzają sprzedawać podobne do Office aplikacje jako usługi. Corel chce oferować te aplikacje bardzo tanio, a Sun wręcz bezpłatnie, ponieważ nie jest to jego kluczowa część biznesu. Z kolei Microsoft nie może sobie pozwolić na utratę 7 mld USD rocznie z tytułu profitów związanych z Office. Microsoft nie ujawnił jeszcze ceny, ale przedstawiciele działu PC spodziewają się, że nie przekroczy ona 75 USD miesięcznie. Microsoft nadal traktuje bowiem poważnie ten rynek i nie jest wykluczone, że będzie chciał agresywnie zaatakować go cenowo.

Opr. na podst. "Business Week"

Urządzenia naręczne

Dlaczego są istotne? Microsoft zdominował światowy rynek desktopów, ale coraz większym zainteresowaniem cieszy się powstały niedawno rynek urządzeń naręcznych - poczynając od kieszonkowych organizerów po inteligentne telefony komórkowe.

Kto przewodzi opozycji? Oddział Palm firmy 3Com oraz Symbian - konsorcjum producentów telefonów komórkowych.

Jaki jest prawdopodobny wynik? Microsoft nie zdominuje tego rynku w najbliższej przyszłości, ponieważ urządzenia Palm dowiodły swojej przewagi nad urządzeniami opartymi na systemie operacyjnym Windows CE.

Telewizja interakcyjna

Dlaczego jest istotna? Udostępnienie gospodarstwom domowym szerokopasmowych łączy oferuje superszybką, dwukierunkową komunikację, rozrywkę i możliwość dokonywania zakupów poprzez nowej generacji przystawki telewizyjne. Microsoft chce wesprzeć użytkowany do tego celu system operacyjny.

Kto przewodzi opozycji? Sun Microsystems i Liberate Technologies.

Jaki jest prawdopodobny wynik? Kompanie telewizji kablowej starają się nie dopuścić do przejęcia kontroli przez Microsoft nad standardami przemysłowymi w tym zakresie. Ale miliardy dolarów, które Microsoft pompuje w kablowe giganty, mogą być punktem zwrotnym tej strategii.

World Wide Web

Dlaczego jest istotny? To sieć, nie desktop, jest miejscem, gdzie toczy się obecnie kluczowa akcja.

Kto przewodzi opozycji? Sun Microsystems, IBM, America Online, Yahoo!

Jaki jest prawdopodobny wynik? Microsoft jest dobrze oceniany przy wspieraniu podstawowego oprogramowania uruchamiającego węzły internetowe. Ale Windows staje się mniej ważny i Microsoft musi większą rolę zwrócić na własny portal internetowy.

Usługi software'owe

Dlaczego są istotne? Za pomocą Internetu oprogramowanie może być zredukowane do apletów, które mogą być raczej wynajmowane w miarę potrzeb, a nie kupowane w taki sposób, w jaki ma to miejsce w przypadku Microsoft Windows i Microsoft Office.

Kto przewodzi opozycji? Sun Microsystems i Intuit.

Jaki jest prawdopodbny wynik? Microsoft twierdzi, co prawda, że będzie dostarczać usługi software'owe w Internecie, ale z drugiej strony będzie musiał też chronić swoją "dojną krowę", jaką są aplikacje biznesowe.

Linux

Dlaczego są istotne? Linux jest bezpłatnym systemem operacyjnym aktuzalizowanym przez ochotników i w coraz większym stopniu zdolnym do stawienia czoła Windows na serwerach WWW.

Kto przewodzi opozycji? Red Hat Software i Caldera Systems.

Jaki jest prawdopodobny wynik? Linux jako taki nie jest głównym zagrożeniem dla Microsofta na desktopach. Ale może zawłaszczyć nawet 20 proc. biznesu serwerowego.

Copyright © TELEINFO. Wszystkie prawa zastrzeżone.