| TELEINFO nr 3/2000, 17 stycznia 2000 r. |
| [nr 2/2000] [Archiwum] [Strona główna] [nr 4/2000] |
|
Z nie do końca jasnych powodów właśnie koniec roku, a nie np. 18 kwietnia czy 22 lipca, skłania do dokonywania rachunków sumienia, podsumowywania osiągnięć i budowania na tej podstawie strategii na rok następny. Takiego podsumowania dokonaliśmy również w TELEINFO. W czasach wolnego rynku (chciałoby się czasem dodać "niestety") istnieje tylko jeden prawdziwie istotny miernik sukcesu - wielkość sprzedaży. W przypadku niskonakładowych pism branżowych, adresowanych do ludzi biznesu, podstawową miarą sukcesu jest wielkość sprzedaży reklam. Dokonany przez nas pomiar rynku reklam (tylko dla własnych potrzeb, dlatego szczegółowych wyników ujawniać nie będziemy - jawność w takich przypadkach przysługuje jedynie organizacjom niezależnym) prowadzi nas do dwóch wniosków: smutnego i pocieszającego. Otóż z zebranych przez nas danych wynika wyraźnie, że - to jest ten smutny wniosek - rynek reklam w pismach business-to-business branży teleinformatycznej w roku minionym skurczył się aż o jedną trzecią w stosunku do 1998.
Na szczęście w tym nieszczęściu okazuje się, że z całej łączki pism IT/b2b właśnie TELEINFO najlepiej przetrzymuje kryzys. Spadek przychodów z reklam okazał się minimalny, na poziomie 5 procent, podczas gdy nasi bezpośredni konkurenci zanotowali spadki rzędu 25, a nawet 40 procent; przeliczenie wykazuje, że udział TELEINFO w rynku wzrósł prawie dokładnie o połowę. Wcale nas cudze kłopoty nie radują, zwłaszcza że i nas to nie omija. Nie ukrywam jednak, że ten relatywny, ale mierzalny sukces odbieramy jako przejaw wyraźnego wzrostu renomy, jaką nasz tytuł cieszy się wśród Państwa. A to już jest prawdziwy powód do zadowolenia.
|
|