TEMAT TYGODNIA
[Spis treści] TELEINFO nr 06/2000, 7 lutego 2000 r. [Strona główna]

Kombinerki do komputera

Marek Mejssner

Według analityków rynku, na liście firmowych zakupów oprogramowanie narzędziowe znajduje się na trzecim miejscu - po systemach i oprogramowaniu biurowym, przed programami specjalistycznymi.

Oprogramowanie narzędziowe jest jednym z najważniejszych rodzajów oprogramowania komputerowego. O jego wadze świadczą choćby szacunki Business Technology Research i Byte. Zdaniem pierwszej z grup, codziennie pojawiają się na świecie 2-3 nowe programy narzędziowe, z czego 80 proc. to shareware i freeware. Byte twierdzi, że jest to ok. 2 nowych programów dziennie i ocenia wielkość shareware i freeware w tym sektorze na nie więcej niż 70 proc. Przy okazji agencja uważa, że popularność zdobywa nie więcej niż 15 proc. upublicznianego oprogramowania, a z pozostałej części jedynie 80 proc. jest znanych większej grupie niż 25-50 użytkowników. Nie jest to jednak bynajmniej efekt tego, że programy te zostały źle napisane - większość małych polskich firm programistycznych powinna się uczyć od owych amerykańskich przegranych, jak tworzy się software - ale braków w dziedzinie marketingu, zwłaszcza bezpośredniego, co może zdecydować o powodzeniu programu (rozsyłanie bezpłatnych wersji do testerów i osób zainteresowanych funkcjami programu) i zbyt wąskie kanały dystrybucji (najczęstszym grzechem jest ograniczenie się do jednego kanału). Kolejnym utrudnieniem są wysokie opłaty rejestracyjne (w USA ok. 45 USD dla programu shareware, który np. organizuje tylko pulpit systemowy), także sezonowość narzędzi zgodna z modą panującą w środowiskach programistów.

ZAGROŻENIE DLA KOMERCJI. - Obecnie wszyscy robią narzędzia internetowe. Codziennie dostajemy niezłe narzędzia internetowe, dobre narzędzia internetowe, bardzo dobre narzędzia internetowe i świetne narzędzia internetowe. Tygodniowo będzie tego z 15-20 nowych programów tylko z USA. A tu jeszcze dochodzą aktualizacje starych, dość często pojawiają się programy z Azji czy Europy... Jednym słowem, nie starcza czasu, żeby te narzędzia nawet obejrzeć. Z drugiej strony porządnego managera pamięci nie widziałem od więcej niż dwóch miesięcy - stwierdza Larry Forbes, szef działu analiz Byte.

Mimo narzekań Byte twierdzi, że jeżeli zostanie dopracowany internetowy system rejestracji oprogramowania shareware i freeware, wówczas wiele programów narzędziowych właśnie tego pochodzenia stanie się zagrożeniem dla produktów komercyjnych. Te na razie dzierżą bowiem zdecydowanie palmę pierwszeństwa na rynku. I to nie tylko ze względu na wsparcie, które zapewniają im ich producenci. W pewnych kategoriach narzędzia komercyjne zajmują 100 proc. rynku i trudno sądzić, by pojawił się dla nich poważny konkurent shareware'owego pochodzenia. Poza tym jakość produktu komercyjnego (dokładne jego sprawdzenie) - co jest bardzo istotne w przypadku tzw. narzędziówek - z reguły jest wyższa niż produktów shareware. Zważywszy to, Business Technology Research przewiduje, że rynku oprogramowania narzędziowego nie czekają w najbliższym czasie wielkie rewolucje. Ok. roku 2005 jego podział według źródeł pochodzenia ma wyglądać następująco:


- Duży klient korporacyjny - narzędziowe oprogramowanie komercyjne;
- Klient korporacyjny - narzędziowe oprogramowanie komercyjne;
- Administracja centralna, służby państwowe - narzędziowe oprogramowanie komercyjne;
- Administracja samorządowa, służby lokalne - narzędziowe oprogramowanie komercyjne i niewielka liczba programów shareware;
- Wielkie firmy produkcyjne - narzędziowe oprogramowanie komercyjne;
- Sektor MSP - narzędziowe programy komercyjne i shareware;
- SOHO - narzędziowe programy komercyjne, shareware i freeware;
- Klient masowy - narzędziowe programy komercyjne, shareware i freeware.

Z drugiej jednak strony, oprogramowanie narzędziowe jest tym rodzajem produktu, który, razem z multimediami (głównie grami) jest najczęściej atakowany przez piratów i łamany przez crackerów. Działania takie dotyczą nie tylko programów komercyjnych, ale i popularniejszych programów shareware. Jak twierdzą analitycy rynku azjatyckiego, gdzie takie działania występują najczęściej, piractwo programów narzędziowych, gier i oprogramowania biurowego to łącznie 80 proc. całego piractwa komputerowego. Podobnie ma się dziać w Europie Środkowej i Wschodniej. Nieco inaczej bywa w USA, gdzie łatwiej zamiast drogiego komercyjnego programu jest uzyskać jego odpowiednik shareware za niewielkie pieniądze. Nieco mniej "wydajni" są także piraci w Europie Zachodniej.

NARZĘDZIA W POLSCE. Na krajowym rynku widać pewne różnice wobec tego, co dzieje się na obszarze Unii Europejskiej. Nie są u nas zbyt popularne komercyjne programy francuskie (np. Matry), niemieckie czy brytyjskie. Sporadycznie też zjawia się shareware z UE. W narzędziowym oprogramowaniu komercyjnym i shareware przygniatająca jest natomiast przewaga firm amerykańskich. Zaczynają się także pojawiać produkty firm polskich i to niejednokrotnie bardzo udane (AdRem). Analitycy krajowego rynku twierdzą, że sektor oprogramowania narzędziowego utrzyma przynajmniej przez kilka lat swoją strukturę, choć coraz częściej pojawiać się będą na nim produkty firm lokalnych i z Unii Europejskiej. Możliwe też, że prognozowane ułatwienia w rejestracji oprogramowania shareware spowodują masowy zalew polskiego rynku tanim oprogramowaniem narzędziowym z USA. To samo może grozić Unii Europejskiej, dlatego więc według niektórych amerykańskich biur analitycznych, mimo porozumienia o wolnym obrocie dobrami intelektualnymi, które zawarła ona z USA, Europejczykom nie śpieszy się do ułatwienia amerykańskim firmom rejestracji swojego oprogramowania na terenie UE.

Oprogramowanie narzędziowe obecne w Polsce można podzielić na kilka grup w zależności od przeznaczenia:
- internetowe,
- programistyczne,
- sieciowe,
- systemowe.

Ze względu na wielkość potencjalnego rynku oczywiście najliczniejsza jest grupa ostatnia. Ale i w pierwszej reprezentacja jest niemała. Także oferta np. narzędzi programistycznych nie odbiega od standardu europejskiego.

DEMA I INSTALATORY. Jednym z ciekawych profesjonalnych narzędzi programistycznych jest DemoShield 6.0 - program przeznaczony do tworzenia dem programów w celach marketingowych i promocyjnych. Jego producentem jest InstallShield Software. DemoShield 6.0 należy do modnej ostatnio klasy programów narzędziowych, w których proces tworzenia aplikacji następuje z poziomu interfejsu graficznego. Znajomość języka skryptów jest więc niekonieczna - wszystko można zaprojektować za pomocą myszy, łącząc grafikę, dźwięk i obraz. Możliwe jest też wysłanie komunikatu do zewnętrznej aplikacji z podaniem koniecznych wartości zmiennych.

Podobnie, jak w przypadku programów graficznych, sterowanie odbywa się poprzez przyciski na paskach narzędzi. Opracowywana aplikacja mieści się przy tym po prawej części ekranu, podczas gdy funkcje sterujące - po lewej. Tworzenie nowego dema może być w dużym stopniu ułatwione - aplikacja dysponuje Kreatorem, który po podaniu parametrów "sam" ją tworzy. Parametry te to m.in. dane o produkcie i producencie oraz rodzaju dema. Możliwe jest oczywiście później zmodyfikowanie jego zawartości.

Natomiast "ręczne" opracowanie dem polega na określaniu ich parametrów według funkcji przycisków narzędziowych i operacji, które mają być wykonane na aplikacji. Wiele z tych czynności ogranicza się po prostu do wyboru odpowiedzi na pytanie Kreatora. Stworzenie aplikacji bardzo ułatwia moduł TimeLine Edition. To narzędzie, które kontroluje czas wyświetlania poszczególnych scen i obiektów na ekranie. Z jego pomocą można też określić, jakie czynności powinien wykonać wyświetlany właśnie obiekt. Hierarchizowaniu z kolei obiektów i scen dema służy DemoExplorer przedstawiający je w postaci drzewa.

Do wspomagania prezentacji multimedialnej służy moduł Resource Manager. Ułatwia pobieranie plików graficznych (w praktycznie wszystkich najczęściej używanych formatach), dźwiękowych (WAV, MID, RMI) oraz sekwencji wideo (AVI, SMC) oraz tekstu (RTF) i montowanie ich w aplikacji. Związany z nim jest Capture Images, wykonujący screeny ekranowe i eksportujący je jako pliki graficzne, przy czym można utworzyć zrzut całego ekranu bądź jego części. Z kolei Automation Wizard tworzy ze zrzutów i zaimplementowanych pozycji kursora wrażenie wykonywani aplikacji. Może też tworzyć napisy.

Końcowej obróbce służy Demostration Wizard. Dzięki niemu można zainstalować demo na stronie WWW za pomocą ActiveX. Można też wstawić je jako prezentację. Program rozmieści wówczas bibliotekę odtwarzającą i odtwarzacz .EXE.

Z kolei jednym z najczęściej używanych przy tworzeniu aplikacji narzędzi jest rodzina produktów instalacyjnych InstallShield. Tworzą one pakiety instalacyjne, czyli setupy aplikacji. InstallShield używane są zwykle razem z narzędziami do tworzenia aplikacji (choćby Visual C++, Delphi, VB) - skądinąd łatwość instalacji jest w obecnych czasach plug'n'play bardzo pożądaną. Zgodnie z panującą na rynku obecnie tendencją programiści InstallShield (firma tworząca produkt ma tę samą co on nazwę) postarali się, aby tworzenie programów instalacyjnych było lekkie, łatwe i przyjemne. W nowym InstallShield 5.5 Professional Edition spowodować to ma spory zestaw gotowych szablonów, umieszczonych w programie oraz aż dwa kreatory projektów. Te pierwsze wspomagają instalację sterowników DirectX, DAO, ODBC, RDO, BDE i bibliotek MFC, te drugie mają ułatwić modyfikowanie procedur instalacyjnych.

Program posługuje się własnym językiem skryptów - InstallScript. Posługiwanie nim ułatwia zestaw narzędzi, m.in. edytor z kolorowaniem kodu i debugger pozwalający sprawdzać poprawność napisanych procedur. Wywoływanie funkcji jest uproszczone dzięki narzędziu Function Wizard. Przy posługiwaniu się nim, po wywołaniu funkcji, wystarczy wpisać w odpowiednie pola parametry wywołania i cała procedura zostanie dołączona do skryptu. Przy posługiwaniu się tymi narzędziami nie ma też problemu z modyfikacjami koniecznych plików systemowych (AUTOEXEC.BAT, CONFIG.SYS) i windowsowych (Rejestr). Można też używać funkcji znajdujących się w bibliotekach .DLL, tworzyć skróty do plików.

Skończenie instalatora nie jest zakończeniem pracy nad aplikacją. Jeszcze konieczne jest utworzenie jej wersji instalacyjnej. Dodawanie plików i folderów do projektu mają ułatwić opcje Static i Dynamic File Linking. Ta druga pozwala na dołączenie całego folderu w momencie tworzenia pakietu instalacyjnego (kiedy się o czymś zapomni). Potem można sprawdzić pliki przeglądarką CAB - InstallShield Cabinet File Viewer - i zawartość plików z raportami dotyczącymi zainstalowanej aplikacji za pomocą InstallShield Log File Viewer. Z kolei sporządzenie setupu w 30 językach umożliwia moduł InstallShield 5.5 International.

ZAWODNICY WAGI CIĘŻKIEJ. Do najpotężniejszych, największych i najdroższych narzędzi należą środowiska programistyczne i programy do budowy aplikacji. Potentatem w tej dziedzinie jest amerykańska firma Inprise (dawniej Borland), której produkty objęły sporą część rynku amerykańskiego i europejskiego. Jej wielkim rywalem jest Micorosoft, którego Visual Basic rozpowszechnił się zwłaszcza na rynku europejskim, m.in. w Polsce.

Takim potężnym (również cenowo) jest JBuilder 3 Enterprise. To mająca największe możliwości wersja środowiska programistycznego używającego Javy - JBuilder 3. Program zajmuje sporo miejsca - pełna instalacja zajmuje 230 MB. Podobnie jak w przypadku poprzednich aplikacji - czy nawet poprzedniej wersji tego samego narzędzia - proces programowania odbywa się poprzez intefejs graficzny. JBuilder 3 jest jednym z pierwszych narzędzi współdziałających z platformą Java 2; może też kompilować oprogramowanie pisane we wcześniejszych edycjach tej platformy. Ułatwia to umieszczony w programie kreator Package Migration, który automatycznie dokonuje zmiany kodu źródłowego starszej wersji aplikacji na zgodny z Java 2. Działanie całego narzędzia przyśpiesza też kompilator Just-in-Time i dodane nowe komponenty JavaBeans z kodem źródłowym (a jest tych tzw. fasolek przeszło 300) i moduł Javadoc Wizard, który generuje dokumentację od razu w języku HTML.

JBuilder 3 ma również liczne narzędzia służące pomocy w budowie baz danych. DataModeler to część aplikacji, która pozwala na tworzenie modułów zapytań, które dołącza się do bazy danych. Do kwerend w języku SQL służących odpowiedziom przeznaczono SQL Builder. Z tego, co powstanie w wyniku działania tych dwóch komponentów, można złożyć gotową aplikacje za pomocą Application Builder, wspomagającego się komponentami JavaBeans. Narzędzie to może budować także programy korzystające ze standardu CORBA. Debuggowanie w JBuilderze 3 odbywa się dzięki mechanizmom umieszczonym w poszczególnych modułach. Narzędzie to pracuje w środowisku Windows 9.xx i NT; w tym roku ma pojawić się wersja działająca w Linuxie i Solarisie.

Następnym z kolei narzędziem programistycznym Inprise'a jest Borland C++ Builder. W ub.r. na polski rynek trafiła najnowsza jego wersja C++ Builder 4.0 w odmianach Professional i Enterprise. Jest to kompletne środowisko Rapid Application Development do szybkiego tworzenia aplikacji rozproszonych w języku C++, zgodnych ze standardami COM i CORBA. Konstruowanie tych pierwszych może ułatwić specjalny kreator.

C++Builder 4.0 jest zgodny ze standardami ANSI/ISO. Czwarta wersja Buildera wykazuje spore zmiany w stosunku do trzeciej, która przecież całkiem niedawno weszła na polski rynek. Teraz paski narzędzi są całkowicie konfigurowalne, inny jest edytor kodu i menedżer pliku. Program obsługuje w pełni plug'n'play - wystarczy obecnie przeciągnąć plik myszką do projektu. Podobnie jak moduł Demo Explorer w DemoShield, tak i tutaj istnieje moduł przedstawiający aplikację w postaci drzewa współzależności - zmiennego zależnie od tego, jak zmienia się kod.

CodeInsight to bardzo ciekawe rozwiązanie znacznie przyśpieszające tworzenie aplikacji. Moduł ten to mechanizm składający się z pomocy kontekstowej i doczepionych do niej stałych fragmentów, pętli, konstrukcji warunkowych, gotowych szablonów kodu. W ten sposób można je po prostu wkleić lub sprawdzić poprawność tego, co się napisało, znacznie ułatwiając sobie pracę. Jak zwykle można także z pomocą C++Buildera tworzyć aplikacje bazodanowe. Ułatwiają to komponenty dostępu do danych generowanych w bazach: Paradox, dBase, Fox Pro, Access 97; zaś dodatkowo w wersji Enterprise także MS SQL 7.0 i Oracle 8.

Nowy jest także debugger programowy. Można obecnie debuggować wiele procesów na raz oraz procesy zdalne.

Borland C++Builder 4.0 współpracuje z Borland C++ i Visual C++ Microsoftu (ale nie z wersją 6.0, której kodów nie czyta). Potrafi importować projekty stworzone przy pomocy tych narzędzi, co bardzo może ułatwić mu działanie na rynku, na którym produkt Microsoftu uzyskał już spory udział. W pakiecie instalacyjnym programu znajduje się także Borland C++5.02.

Następnym koniem ze stajni Inprise jest Borland Delphi 5. To nowa wersja Delphi, przeznaczona do tworzenia aplikacji rozproszonych typu klient/serwer. Praca w środowisku windowsowym powoduje, że pakiet ten dysponuje standardowo zaimplementowanym dostępem do mechanizmów Windows 9.xx i NT, takich jak OLE Automation, Win32API czy COM. W wersji Enterprise bardzo ułatwione jest tworzenie aplikacji internetowych. Służy temu kreator klientów internetowych zamontowany w module InternetExpress. Ta nowość może pozwolić na opracowanie np. własnych rozwiązań e-commerce czy przerobieniu strony firmowej w biz page. Ułatwią to z kolei inne mechanizmy znajdujące się w Delphi - WebBroker i MIDAS PageProducer, tworzące rozproszone aplikacje, działające w Internecie i zaimplementowana w nich technologia MIDAS Inprise'a, dająca aplikacjom dostęp do technologii CORBA, COM oraz MTS.

Inprise zmienił też środowisko projektanta, czyli IDE. Pojawiło się w nim zarządzanie pulpitami roboczymi. Można zapamiętać stan każdego z nich i określić, który z nich będzie używany np. podczas debuggowania , a potem wrócić do poprzedniego ustawienia. Delphi umożliwia też zapisanie zadań które nie zostały zakończone. Znajdą się one na liście ToDo.

Debuggowanie też zostało zmienione w stosunku do starszych wersji. W Windows NT można pracować z wieloma procesami jednocześnie. Można też zastosować zdalne debuggowanie.

Nowością jest też możliwość powiązania przeglądarki z aplikacją, poprzez moduł TwebBrowser. Umożliwia on poprzez kontrolkę ActiveX osadzenie Internet Explorera 4.0 w tworzonej aplikacji.

Tworzenie aplikacji baz danych Borland Delphi ułatwia poprzez komponenty Active Data Objects (ADO). ADO to interfejs do różnych danych: plików systemowych, graficznych, tekstowych, relacyjnych i nierelacyjnych baz danych.

Z kolei własnym wynalazkiem Inprise jest InterBaseExpress (IBX). Inprise twierdzi, że aplikacje bazodanowe korzystające z IBX pracują szybciej.

Nowe narzędzia w Delphi 5 to Integrated Translation Enviroment (ITE). Służą do uproszczenia lokalizacji aplikacji i do jednoczesnego przygotowania jej w kilku językach. Wszystkimi wersjami można zarządzać w ramach IDE.

OPROGRAMOWANIE WIZUALNE. Wielkim rywalem Inprise'a jest Microsoft. Jego narzędzie Visual Basic 6.0 zostało niedawno spolszczone, z dobrym zresztą skutkiem. Do Visual Basic 6.0 Enterprise Edition dołączono bowiem podręcznik programisty oraz książkę źródeł, pod tytułem "Mechanizmy i składniki". Zawiera ona pełny zestaw informacji na temat procedur ActiveX oraz źródła do procedur Visual Basic. Nie do końca spolszczono za to biblioteki MSDN Library, gdzie wyraźne są ślady po pośpiesznym wprowadzaniu terminów polskich. Za to na CD-ROM-ach poza Visual Basic znajduje się także Visual Modeler i Visual SourceSafe 4.0. Dodatkowo dla Windows NT znaleźć można także Option Pack oraz Service Pack 2 dla Visual Studio. W polskiej wersji zawarte są także narzędzia do obsługi baz danych, zgodnych z ODBC i OLE DB.

Ciekawe są narzędzia Symanteca. Nowa wersja Visual Cafe for Java Database Development Edition 3.0 trafiła na rynek w połowie zeszłego roku. Znalazło się w niej sporo usprawnień w stosunku do wersji poprzednich. Pierwszym z nich jest baza danych Oracle Lite, która zastąpiła FastTrack Server Netscape'a i Sybase SQL Server. Drugim - pojawienie się VisualPage - software'u do konstruowania stron WWW oraz dbAnywhere Server, czyli środowisko łączące aplikacje Javy ze zdalnymi bazami danych. Sporo jest także nowych "fasolek" JavaBeans oraz małych, przydatnych programów narzędziowych. "Trójka" Visual Cafe obsługuje Java Development Kit 1.2, chociaż część narzędzi wtedy nie działa. Szybszy jest także kompilator.

VC 3 posiada mechanizmy zdecydowanie przyśpieszające pracę programisty. Są to przede wszystkim kreatory. Pierwszy z nich, Interaction Wizard, ułatwia dodawanie interakcji do poszczególnych elementów aplikacji, drugi - Database Wizard - sytuowanie jej w bazach danych. Drobne narzędzia ułatwiają budowanie nawet bardzo rozbudowanych makr. Code Helper wyświetla w trakcie pisania kodu listę podpowiadanych rozwiązań, natomiast Syntax Checker sprawdza poprawność instrukcji. Można też śledzić lokalizację powstających programów.

Od razu warto zauważyć, że to, co producenci piszą na temat minimalnych wymagań tego typu oprogramowania należy natychmiast między bajki włożyć. Minima dla symantecowego Visual Cafe 3.0 to Pentium 133, 48 MB RAM i 165 MB na dysku twardym. Rzeczywiście, gdyby przyszło ten pakiet instalować ręcznie i w konfiguracji minimalnej, to owe 165 MB nie zostałoby przekroczone. A co z dokumentacją, przykładami, instruktażem, pomocą, dołączonymi do pakietu narzędziami? Logiczne, że ciężko bez nich używać zwłaszcza VC 3. A z nimi zajęta przestrzeń dyskowa to już 480 MB... Operacje na programie będą też bardzo wolne. Tak naprawdę więc potrzebne jest więcej RAM - 64 MB - lepszy procesor - choćby Celeron 366A i sporo większa przestrzeń na dysku. Podobnie wyglądają problemy z wszystkim narzędziami programistycznymi innych producentów - bez komputera z nowym wydajnym CPU ze sporym dyskiem (gdzieś trzeba chować wszystkie śmieci, które powstają przy budowie aplikacji, a jest ich zawsze niemało) i dużą ilością pamięci RAM o w miarę szybkiej pracy nie ma co marzyć.

SIECI I ZDALNY DOSTĘP. Wśród narzędzi made in USA trafia się czasem produkt krajowy i to niejednokrotnie bardzo interesujący. Tak jest z dziełem krakowskiej firmy AdRem Software - AdRem Server Manager i AdRem Professional Utilities. Oba narzędzia przeznaczone są dla sieci NetWare. AdRem Professional Utilities to zestaw programów narzędziowych ułatwiających pracę zarówno administratorowi, jak i użytkownikom. Pierwsze z nich to Suplement dla NetWare. Ułatwia ono korzystanie z poczty. Można także za jego pomocą zalogować się i skorzystać przez system menu z aplikacji.

Do zarządzania pocztą służy także AdRem Mail. Program ten informuje użytkownika o liczbie listów w skrzynce i wiadomościach, które nadeszły. Działa na stacjach DOS i Windows.

Server Utilities to pakiet dla administratorów. Składa się z modułów obsługiwanych z konsoli serwera. I tak Remote Control pozwala przejąć kontrolę nad stacją i wykonywać na niej np. komendy DOS-a, Remote Command - wysyłać polecenia do każdej stacji, Autolock blokuje konto użytkownika, IP Manager przydziela dynamicznie numery IP, a Temp File Manager pozwala na tworzenie i kasowanie na dyskach sieciowych katalogów tymczasowych. AdRem Reports z kolei ułatwia tworzenie raportów o użytkownikach i sieci zawierających np. prawa dostępu, informacje o przestrzeni dyskowej, listy użytkowników.

Dodatkowo w pakiecie znajduje się narzędzie antywirusowe - AntiVirus oraz Internet DOS Terminal pozwalający na zdalny dostęp przez Internet do DOS-owej stacji roboczej.

W AdRem Server Manager znajdują się głównie narzędzia do zarządzania siecią - takie jak Server Tools. W pakiecie tym zawarte są m.in. Events Scheduler i System Console Extender. Z ich pomocą można uniknąć bałaganu w sieci. Pierwszy pozwala bowiem na wykonywanie komend konsoli serwera w ustalonym czasie, drugi - ułatwia konstruowanie makr systemowych, pozwalających np. na komasowanie danych czy ich szyfrowanie. Pakiet ma też swój własny moduł antywirusowy - AntiVirus.

Narzędziem dla Windows NT Servera jest Network Undelete. Uzupełnia ten system o funkcje, których było brak w podstawowej wersji NT dla prac sieciowych - odzyskiwania skasowanych plików, które zniknęły z systemowego Kosza lub zostały usunięte zdalnie. Program ten występuje w dwóch odmianach - Client i Administrator. Za pomocą tej pierwszej wersji możliwe jest odzyskiwanie plików z pojedynczego serwera bądź stacji roboczej. Natomiast wersja dla administratorów umożliwia odzyskiwanie plików na stacjach roboczych i serwerach NT w sieci.

W obu pakietach znajdują się po trzy moduły: Recovery Bin, Undelete from Disk oraz Emergency Undelete. Pierwszy jest zmodyfikowaną wersją systemowego Kosza, przechowującego skasowane pliki. Ale trafia tu wszystko - nawet pliki usunięte z poziomu File Managera czy linii poleceń. Można wybrać pliki do odzyskania, można też utworzyć listę plików, które do Recovery Bin nie trafią i będą od razu skasowane.

Undelete from Disk umożliwia przywrócenie plików, które zniknęły nawet z Recovery Bin. Wyłącza się z tego pliki spakowane przez systemowy kompresor danych, które można odzyskać jedynie z poziomu Recovery Bin. Dla użycia tych funkcji potrzebne są jednak uprawnienia administratora.

Emergency Undelete pomaga odzyskiwać pliki skasowane, na które program usiłuje nadpisać inne dane bądź zastąpić je nowszą wersją. Działa on także przed zakończeniem instalowania całego pakietu, ponieważ jest instalowany jako jego pierwszy składnik.

Do zdalnego zarządzania, np. z w przypadku, kiedy część zespołu stanowią współpracownicy pracujący poza firmą bądź firma ma sporą grupę agentów terenowych, którzy muszą mieć dostęp do sieci np. merchandiserów, służy pcAnywhere Symanteca przeznaczone do sieci posługujących się Windows 9.x/NT. W wersji 9.0 jest to oprogramowanie, które współpracuje z Windows NT Server. Moduł Host Administrator współdziała np. z Microsoft Mangement Console. Funkcje administracyjne można także zintegrować z innymi pakietami do zarządzania klientami bądź siecią, np. Norton System Center czy System Management Server. Program przypomina nieco oprogramowanie klienckie FTP; wersja 9.0 jest jednym z narzędzi o największej funkcjonalności w grupie oprogramowania zdalnego dostępu.

PROGENITURA KOMANDORA NORTONA? Wśród narzędziowego oprogramowania systemowego przeważają produkty firmy Symantec, opatrzone logo Petera Nortona, twórcy kultowego Norton Commandera.

W połowie ub.r. na polskim rynku znalazł się zestaw narzędzi Norton Utilities 4.0., zawierający takie użytki jak np. Norton Disk Doctor czy NAV. Centrum sterowania NU 4.0. stanowi Norton Utilities Integrator. Z poziomu tego programu można uruchomić każdy program, który wchodzi w skład pakietu, z wyjątkiem narzędzi działających w DOS-ie. Modułem, łączącym większość dawnych programów jest Norton System Check. Zawarte są w nim funkcje Norton Disk Doctor, Speed Disk, WinDoctor i Norton Rescue. Jest więc to odpowiednik monitora Norton System Doctor, który, ze względu na specyfikę działania, zajmował pamięć operacyjną. Teraz w momencie uruchomienia System Check sprawdzana jest od razu poprawność Rejestru, defragmentowany dysk (jeśli trzeba), poprawne zapisanie na nim danych oraz tworzone ratunkowe systemy plików przez Norton Rescue. Każdą z aplikacji można zresztą uruchomić osobno i samemu grzebać w ustawieniach systemowych. Następny moduł to Norton Connection Doctor. Ciekawe, że przeniesiono go żywcem z zestawu Norton Mobile Essentials, przeznaczonego dla modemów, zwłaszcza dla notebooków z kartami modemowymi PCMCIA. Diagnozuje on połączenia modemowe i naprawia ewentualne problemy.

Do czyszczenia systemu (i dysku) służy Norton WipeInfo. Aplikacja pozwala na usunięcie skasowanych plików i jakichkolwiek śladów po nich. WipeInfo zapisuje na polu zajmowanym przez plik ciąg dowolnych znaków lub, według techniki Goverment Wipe (7-przebiegowy proces kasowania i zamazywani danych, certyfikowany przez amerykańskie agendy rządowe), niszczy całkowicie jakikolwiek ślad po nich.

Norton CrashGuard w wersji 4.01 chroni przez tzw. padem systemowym i aplikacyjnym. Jeżeli jednak aplikacja się zawiesi, wówczas uruchamia się Crash Assistant, który daje możliwość wyboru między kilkoma reakcjami na ten fakt: ożywieniem (Revive), zakończeniem i zamknięciem z zapisaniem stanu (VitalSave). Jeżeli takim zwalonym programem jest przeglądarka internetowa, wtedy zaczyna działanie QuickReload, zamykając okno i otwierając poprzednio oglądane.

Zbędnemu zapełnianiu dysku i blokowaniu pamięci zapobiega możliwość uruchamiania 4 programów pakietu bezpośrednio z CD-ROM-ów; tych które mogą postawić system czy aplikację.

Symantec w tworzeniu pakietów programów narzędziowych poszedł za ciosem i wmontował Norton Utilities 4.0 do zestawu Norton SystemWorks. To już pakiet potężny. Oprócz NU 4.0 i rozszerzonej nieco wersji Norton CrashGuard 4.01 zawiera on także Norton AntiVirus 5.0 , a więc wersję najnowszą, z mechanizmami usuwania tzw. wirusów pocztowych, oraz Norton CleanSweep 4.5, czyli deinstalator firmy Quarterdeck, kupionej przez Symanteca. Nowością jest moduł Norton Web Services. Ma on ułatwiać aktualizację oprogramowania i sterowników za pośrednictwem Internetu. Sterowanie wewnątrz całego pakietu można prowadzić za pomocą Norton Tray Manager ułatwiającego orientację w programach monitorujących system i aplikacje.

Z kolei bardzo przydatnym programem, wciąganym niejednokrotnie jako dodatek do zestawów Symanteca, jest Norton Ghost. Wersja 5.1 tego oprogramowania pozwala na replikowanie dysków na których zainstalowano takie systemy, jak DOS, Windows 3.xx/9.x/NT, Unix (niemal wszystkich odmian), Linux, NetWare i OS/2. W trakcie kopiowania nie giną długie nazwy zbiorów i modyfikowana jest wielkość partycji oraz system plików. W przypadku identycznych dysków, kopiowanie następuje sektor po sektorze. Ghost 5.1 działa na systemach FAT12, FAT16, FAT32 i NTFS. Partycjonowanie i formatowanie odbywa się w trakcie procesu kopiowania.

Ghost potrafi także pracować w sieci. Można przy połączeniu bezpośrednim kopiować dyski z jednej maszyny na drugą. W środowisku sieciowym wymagane są sterowniki, umożliwiające pracę w DOS-ie. I nie tylko w ten sposób - także przy użyciu jednego komputera jako pseudoserwera, z którego inne ściągają i kopiują pliki za pośrednictwem sieci (pracującej w TCP/IP). Program ten umożliwia również kopiowanie plików bądź całego obrazu na dyski wymienne, które oznaczone są własną literę w napędzie, czyli CD-RW, ZIP bądź JAZ.

Nie jest to wyczerpująca oferta oprogramowania narzędziowego, lecz pewien wybór. Mamy bowiem do czynienia z tą kategorią oprogramowania, która będzie rozwijać się bez końca. Narzędzia zawsze są potrzebne, a nie istnieją produkty doskonałe.

Copyright © TELEINFO. Wszystkie prawa zastrzeżone.