SYSTEMY - INTEGRACJA - E-BIZNES
[Spis treści] TELEINFO nr 06/2000, 7 lutego 2000 r. [Strona główna]

E-biznes na szczycie listy priorytetów

Tomasz Drabek

Działalność przeważającej większości firm nie została zastopowana przez PR2000. Mogą więc one skoncentrować się obecnie na innych problemach strategicznych, jak np. e-biznes.

Co prawda PR2000 nie udało się zakłócić celebrowania nadejścia bieżącego roku, ale z pewnością kosztowało użytkowników komputerów dużo czasu i wysiłków, które mogłyby być wykorzystane w bardziej pożyteczny sposób. W tym roku będzie zupełnie inaczej. E-biznes jest obecnie na szczycie większości korporacyjnych list związanych z zakupami technologii IT, gdyż fala on-line'owa nabiera coraz większej szybkości.

- Już wkrótce doświadczymy istotnego przesunięcia środków w kierunku e-biznesu - stwierdził Steve Cowley, dyrektor działu oprogramowania w IBM Wielka Brytania. - Coraz większy nacisk jest kładziony na to, by firmy zrobiły w tym zakresie chociaż cokolwiek. Skala czasu, w której mogą one skutecznie reagować, znacznie się bowiem skurczyła - dodał.

Aż 60 proc. głównych informatyków amerykańskich i europejskich korporacji, którzy wzięli udział w ankiecie opracowanej przez Merrill Lynch, przyznaje, że w pierwszej kolejności będzie koncentrowała swoje wysiłki w obszarze IT właśnie na e-commerce.

- Problem nie tkwi jednak w tym, że e-commerce staje się głównym punktem zainteresowań tuż po uporaniu się z PR2000 - uważa jeden z przedstawicieli amerykańskiego banku inwestycyjnego. - Rzecz w tym, że wzrost budżetów przeznaczanych na IT spadnie w tym roku, w miarę malejącego zagrożenia ze strony PR2000, z 10 do 6 proc. w USA i z 12 do 8 proc. w Europie - podsumował.

Inwestowanie w ludzi

Na szczycie listy priorytetowych wydatków firmy umieszczają ludzi, a zaraz potem oprogramowanie, sprzęt, usługi i osprzęt komunikacyjny. Wydatki na pracowników mają stanowić co najmniej jedną trzecią średniego budżetu IT.

- Korporacje mają problemy w utrzymaniu dobrych pracowników w świecie dot.com i dlatego też muszą szukać ludzi z precyzyjnie określonymi umiejętnościami w zakresie Internetu - twierdzi przedstawiciel Merrill Lynch.

Dotychczasowi pracownicy z coraz większą więc desperacją szukają sposobów dopasowania się do doby handlu internetowego, świadomi tego, że wszystkie aspekty ich działań w firmie będą musiały być wcześniej czy później połączone elektronicznie, jeśli tylko ich pracodawcy nie będą chcieli być pozbawieni nowych możliwości w obszarze biznesu cyfrowego i zniszczeni przez rywali.

Choć wiele firm intensywnie inwestowało w e-biznes, ich uwaga była jeszcze do niedawna zwrócona w stronę PR2000. Zadanie poradzenia sobie z PR2000 uzmysłowiło kierownictwu licznych przedsiębiorstw witalną rolę informatyki w prowadzeniu biznesu, ale niekoniecznie otworzyła im oczy na obecność szybkich zmian w świecie on-line'owym.

B2B górą

Największy postęp dokona się niewątpliwie w sektorze B2B, a nie - wbrew pozorom - w B2C. Firmy chcące wykorzystać potencjał Internetu do obniżenia kosztów poprzez uproszczenie metod dokonywania zakupów, dystrybucji, marketingu i innej działalności biznesowej - jak również zwiększenia sprzedaży - są więc żądne inwestowania w ten sektor tak szybko jak to możliwe. Nic dziwnego, że Forrester Research podwoił ostatnio prognozę wielkości rynku handlu internetowego B2B w USA w 2002 r. (do poziomu 842 mld USD), podczas gdy transakcje detaliczne w Internecie na tym samym rynku oraz handel internetowy poza USA oszacował na 1,1 bln USD.

Kluczowe obszary tegorocznych wydatków obejmują: zakupy (e-purchasing), CRM (z konsumentami pozyskującymi nawet więcej energii poprzez Internet oraz z firmami żądnymi dotarcia do nich za pomocą coraz bardziej wyrafinowanych technik związanych z zarządzaniem danymi) oraz integrację nowych działalności e-biznesowych za pomocą istniejących systemów IT ze szczególnym uwzględnieniem tych klasy ERP.

Pierwszy silny sygnał tego typu pojawił się w ub.r., kiedy to General Motors i Ford poinformowały, że wszelkie transakcje z dostawcami będą prowadzić drogą elektroniczną. GM współpracuje w tym zakresie z Commerce One (firmą specjalizującą się w e-commerce), a Ford z Oracle'em. Ponieważ obie firmy kontaktują się z ok. 30 tys. dostawców, oszczędności będą znaczne.

Inne firmy podążają w tym samym kierunku szukając redukcji kosztów i zwiększania wydajności pracy. Jednymi z pierwszych w tym zakresie będą dostawcy detaliczni i firmy sektora energetycznego, a także mniejsze firmy w pierwszej kolejności stawiające na wszelkiego rodzaju usługi sieciowe. A pośredniczyć w tym mogą e-serwisowi integratorzy oferując pakiet usług pochodzących od różnych dostawców. Problem jedynie będzie polegać na tym, na ile skutecznie uda się firmom wprowadzić e-commerce do własnego biznesu.

Najbardziej popularna jest koncepcja jednostki usług informatycznych, w ramach której ASP (dostawcy usług aplikacyjnych), jednostki IT, konsultanci i firmy telekomunikacyjne mają udziały we wspólnej sieci. Mniejsze firmy wpadając w sferę wpływów jednej z takiej grup, będąc w stanie wynajmować stosowny zakres usług w miarę własnych potrzeb.

W miarę szybkich zmian środowiska biznesowego ogromnie wzrośnie nacisk na specjalistów od podejmowania decyzji. Jeszcze do niedawna najpierw ustalano bowiem strategiczny plan, a dopiero potem przystępowano do jego realizacji. Obecnie planowanie i podejmowanie decyzji będzie odbywać się niemal równocześnie. Na dzień dzisiejszy nie sposób bowiem dostrzec wszystkich implikacji technologicznych zmian, gdy tylko się one pojawią. Gdy tylko pokażą się wyspecjalizowani praktycy od e-biznesu być może wiele bezsennych nocy kierownictwa firm pójdzie wreszcie w niepamięć.

Opr. na podst. "Financial Times"

Copyright © TELEINFO. Wszystkie prawa zastrzeżone.