| TYDZIEŃ W TELEKOMUNIKACJI |
| [Spis treści] | TELEINFO nr 06/2000, 7 lutego 2000 r. | [Strona główna] |
|
Paweł Rożyński
W przetargu o licencje na obsługę telefonicznych połączeń międzystrefowych nie było niespodzianek, a Ministerstwo Łączności nie musiało się zbytnio wysilać. Trzy konsorcja się zgłosiły i trzy dostaną licencje. Początek świadczenia usług 1 lipca roku 2000. Pierwsze miejsce w przetargu zajęło konsorcjum Netia 1, w skład którego wchodzą: największy konkurent Telekomunikacji Polskiej w telefonii lokalnej, firma Netia (ma 250 tys. abonentów); jej szwedzki współwłaściciel Telia; stołeczny zakład energetyczny Stoen; banki BRE i PKO BP. Konsorcjum to zadeklarowało zapłatę za koncesję o 5 mln euro większą niż konkurenci (28 mln euro). Jednak pieniądze nie były decydujące - w przetargu liczyła się głównie wiarygodność oferty i doświadczenie uczestników w dziedzinie telekomunikacji. Ostatecznie to Netia1 będzie mogła jako pierwsza wybrać prefiks usługi, dzięki któremu abonenci będą mogli wybrać operatora pośredniczącego w rozmowie. Do wyboru są na razie cztery prefiksy: 10-33, 10-44, 10-55, 10-66, które abonenci będą musieli wykręcać przy połączeniach międzymiastowych. Jeden z prefiksów uzyska TP SA. Niewykluczone, że resort łączności skróci prefiksy, aby ułatwić abonentom ich zapamiętanie. Być może nawet będą one dwucyfrowe, np. 33, 44, 55 i 66. Nie wiadomo jeszcze jak zostanie rozstrzygnięta kwestia zaprogramowania w aparacie telefonicznym jednego wybranego operatora, co ułatwiłoby korzystanie z usług, ale jest na razie niemożliwe z przyczyn technicznych. Wiadomo za to, że abonenci korzystający z usług operatora międzystrefowego nie będą otrzymywać oddzielnych rachunków. Dzięki rozliczeniom między operatorami, odpowiednią kwotę doliczy operator lokalny. Drugim operatorem łączności międzystrefowej będzie konsorcjum zawiązane przez trzy firmy: PKP, brytyjską firmę działającą w branży energetycznej i telekomunikacyjnej National Grid (wraz ze swoją spółką Energis) oraz krajową PT Centrala. Z kolei trzecie konsorcjum - Niezależny Operator Międzystrefowy - zostało powołane przez PSE i jej spółkę zależną Tel-Energo, które mają łącznie 65 proc. udziałów. Reszta udziałów przypadła Polskiemu Koncernowi Naftowemu. Nowi operatorzy będą mogli konkurować z TP SA dopiero od 1 lipca br., ale wcześniejsze uruchomienie usług byłoby i tak trudne ze względów technicznych. - Nie określiliśmy w koncesjach, kiedy najpóźniej operatorzy muszą rozpocząć świadczenie usług. Myślę jednak, że wszyscy ruszą pełną parą już od 1 lipca - powiedział na ostatniej konferencji prasowej minister łączności Maciej Srebro. Netia 1 zapowiedziała, że zaoferuje usługi międzystrefowe na początek tylko w trzech miastach: Warszawie, Poznaniu i Katowicach. Objęcie całego kraju usługami może jej zająć nawet rok. Nieco szybciej mogą uruchomić usługi pozostali operatorzy, gdyż dysponują wielkimi sieciami światłowodowymi PKP i Tel-Energo. Jednak - choć resort i analitycy wieszczą znaczny spadek cen (nawet o 60 proc.), nie nastąpi on zbyt szybko. Może dopiero po 1 stycznia 2001 r., kiedy wejdzie w życie nowa ustawa Prawo telekomunikacyjne, która całkowicie zliberalizuje rynek łączności międzystrefowej. Krótkie odwleczenie O ile resort łączności zakończył przetarg na połączenia międzystrefowe, to resort skarbu odwleka inny przetarg. W końcu stycznia Ministerstwo Skarbu Państwa zaskoczyło wszystkich przedłużeniem terminu składania ofert o strategiczny pakiet akcji TP SA. Nic więc dziwnego, że zaraz pojawiły się najrozmaitsze spekulacje, dlaczego to zrobiło. I tak zamiast 11 lutego br. oferty należy teraz złożyć dopiero 28 lutego do godz. 15. Dopuszczono też udział w przetargu konsorcjów, a nie tylko samych operatorów. Poza tym nic się nie zmieniło w porównaniu z zaproszeniem do rokowań z 6 stycznia. Ministerstwo Skarbu Państwa zamierza dalej sprzedać 25-35 proc. akcji firmy. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w ogłoszeniach prasowych resort pomylił się i podał dwie sprzeczne daty, kiedy oczekuje ofert. W ogłoszeniu w "Rzeczpospolitej" podano, że nowy termin przypada 25 lutego. Tę datę początkowo potwierdzano w biurze prasowym Ministerstwa Skarbu. Jednak w ogłoszeniu w wydaniu brytyjskiego dziennika "Financial Times" figurowała już inna data (28 lutego) i ona ostatecznie okazała się właściwa. Resort musiał wydać trochę pieniędzy na zamieszczenie odpowiednich sprostowań. Cała ta sytuacja wywołała niemałe zażenowanie zainteresowanych telekomów. Przedstawiciele France Telecom po cichu narzekają, że ministerstwo (przesuwając termin) zrobiło ukłon w kierunku innych pretendentów (chodzi głównie o Telecom Italia), którzy nie są jeszcze gotowi do złożenia ofert. Tymczasem FT znajduje się w uprzywilejowanej sytuacji, bo poznał TP SA od podszewki i ofertę ma praktycznie gotową. Wystarczy, że w odpowiedniej rubryce dotyczącej oferowanej ceny zmieni tylko kilka cyfr. Po decyzji ministra Emila Wąsacza snuto też inne domysły co do przyczyn przesunięcia terminu składania ofert. Np. zastanawiano się, czy nie oznacza to, że zainteresowanie przetargiem jest dużo mniejsze niż się spodziewano. Były też opinie, że ruch resortu wiąże się z politycznym zamieszaniem wokół jego szefa, do którego odwołania zabrakło w Sejmie tylko dwóch głosów. A chodziło o zarzut wyprzedaży majątku narodowego obcym inwestorom, do którego jak ulał mogłaby pasować sprzedaż akcji TP SA. Sam Wąsacz w końcu poinformował lakonicznie, że przedłużenie terminu składania ofert ma spowodować zwiększenie ich liczby. To już drugi przetarg o strategiczny pakiet akcji TP SA. Poprzedni Ministerstwo Skarbu Państwa unieważniło w końcu grudnia, uznając ofertę FT za "mało satysfakcjonującą". Zainteresowanie udziałem w obecnym przetargu zadeklarowała włoska firma TI oraz ponownie FT. W zmaganiach o TP SA nie wyklucza swego udziału British Telecommunications, natomiast niemiecki Deutsche Telekom i japoński NTT Docomo zapowiedziały już, że nie zauczestniczą w przetargu. Nieoficjalnie wiadomo, że TI chciałby stworzyć konsorcjum z polskim partnerem i rozmawiał z Pekao SA na temat wspólnego startu w przetargu. Niewykluczone, że taką rolę odegra włoski bank Unicredito Italiano, który jest właścicielem strategicznego pakietu Pekao. Trzeba przyznać, że spóźnieni Włosi poczynają sobie teraz bardzo energicznie. Deklaracje zainteresowania FT i TI polskim rynkiem zbiegły się z ich oświadczeniami na temat rozszerzenia międzynarodowej ekspansji. FT przejął za 3,8 mld USD od Deutsche Telekom i amerykańskiego Sprinta pozostałe akcje operatora Global One. Szefowie FT zapowiedzieli, że transakcja ta nie wpłynie w żaden sposób na zmniejszenie zainteresowania Francuzów TP SA i Polska pozostanie głównym terenem ekspansji w Europie Środkowej i Wschodniej Z kolei TI zapowiedziało, że ma 6 mld DEM do wydania na inwestycje zagraniczne (w ciągu trzech lat firma zamierza przeznaczyć na wszystkie swoje inwestycje związane z siecią stacjonarną 8 mld USD), głównie w naszym regionie. Szefowie firmy nie wykluczają, że w ich imieniu występować też będzie Telecom Austria, w którym TI ma udziały. Kontratak Polkomtela Kiedy Polska Telefonia Cyfrowa wprowadziła swoją usługę międzynarodowych rozmów przez Internet, wszyscy zastanawiali się jaka nad odpowiedzią Polkomtela. Ten ostatni tymczasem uznał, że owszem, wprowadzeniem takiej usługi jest zainteresowany, ale raczej w odległej perspektywie czasowej, bo ryzyko niepowodzenia komercyjnego, jak i konfliktu z Ministerstwem Łączności jest zbyt duże. Riposta nastąpiła jednak już 7 stycznia br., kiedy to Polkomtel wprowadził trzy nowe usługi, przygotowane z wykorzystaniem technologii tzw. sieci inteligentnej. Są to usługi "Jeden Numer", "Numer Bezpłatny" i "Sieć Firmowa" - przeznaczone głównie dla firm i instytucji. Poszerzają one możliwości wykorzystania telefonów GSM oraz pozwalają na redukcje kosztów ich użytkowania. I tak usługa "Jeden Numer" pozwala na odbieranie przychodzących rozmów przez maksymalnie sześć telefonów w sieci. Jeżeli połączenie nie zostało odebrane przez pierwszego abonenta lub jego numer jest zajęty, połączenie zostaje automatycznie przekazane na kolejny numer. Dzięki usłudze "Numer Bezpłatny" (odpowiednik Infolinii 800 TP SA) można oferować klientom jeden numer do firmy. W dodatku dla dzwoniącego połączenie z tym numerem jest darmowe. Usługa "Sieć Firmowa" dostępna jest dla abonentów, którzy na jednym koncie posiadają co najmniej 10 numerów w sieci Plus GSM - mają wtedy niższe ceny. Co ciekawe, przy połączeniach w ramach "Sieci Firmowej" po raz pierwszy w Polsce wprowadzono naliczanie impulsów co 15 sekund. Polkomtel uderzył w konkurencję po raz drugi 1 lutego br., wprowadzając nową usługę Wireless Application Protocol (WAP), która umożliwia żeglowanie po Internecie za pośrednictwem nowych telefonów (na początek jest to Nokia 7110 za 1700 zł netto). Protokół WAP umożliwia surfowanie po Internecie bez konieczności podłączenia telefonu do przenośnego komputera, ale liczba dostępnych stron WWW na początku będzie mocno ograniczona. Dlatego korzystać z niej będzie tylko wąska grupa użytkowników. Jednak PTC już zapowiedziało w prowadzenie takiej usługi jeszcze w pierwszej połowie roku. Kto zyska, kto straci? O ile PTC ub.r. zamknęło największą liczbą klientów (1,7 mln), to przyniesie spore straty. Podobnie zresztą, jak najsłabszy w całej stawce Centertel. Za to Polkomtel (1,5 mln klientów) okazał się być najbardziej oszczędny. Przedstawiciele firmy poinformowali, że spółka, po raz pierwszy w swojej historii, zanotowała w roku 1999 zysk netto. Jednak jest on znacznie mniejszy od zysku wypracowanego przez pierwsze trzy kwartały ub.r. - wyniósł on wtedy 163 mln zł. Wpłynęła na to m.in. konieczność opłacenia licencji na działalność w nowych częstotliwościach w paśmie 1800 MHz. Z drugiej strony pamiętajmy, że Polkomtel liczy swoje wyniki według standardów polskich, zaś PTC międzynarodowych, które w pewnym uproszczeniu znacznie pogarszają ostateczny wynik finansowy firmy. Polkomtel twierdzi, że od roku 1996 na rozbudowę swej sieci wydał 2,5 mld zł, z czego 700 mln zł w 1999. W br. ma to być 900 mln zł. PTC wyda porównywalne pieniądze, ale już Centertel (aby nadrobić zaległości) wyda na ten cel dużo, dużo więcej. Autor jest dziennikarzem "Gazety Wyborczej" |