| TELEINFO nr 8/2000, 21 lutego 2000 r. |
| [nr 7/2000] [Archiwum] [Strona główna] [nr 9/2000] |
|
Szaleństwo IT ogarnęło warszawską Giełdę Papierów Wartościowych. Maksymalne wzrosty kursów, poprawianie historycznych rekordów notowań, znaczne redukcje kupna. Nie chodzi przy tym o cały sektor IT, lecz tylko o tych, którzy ogłosili, że zaczynają inwestować w Internet, o czym świadczy przykład ComputerLandu, którego kurs nie szedł w górę w sposób tak rakietowy. Co się właściwie dzieje?
Wyjaśnienie całej sprawy jest całkiem proste. Oto inwestorzy przez ostatnie pół roku byli wręcz bombardowani doniesieniami o aktywności wielkich przedsiębiorstw teleinformatycznych w USA i Europie Zachodniej. Fuzje takie, jak Time Warner-AOL i Charles Schwab-US Trust spowodowały, że na firmy prowadzące usługi w sieci, brokerów internetowych i firmy day trading zaczęto patrzeć inaczej. Okazało się, że potrafią one generować tak wielkie zyski, że są w stanie dokonywać przejęć instytucji finansowych należących do najbardziej prestiżowych na rynku amerykańskim, zaś na europejskim - łączyć się w fundusze inwestycyjne, których wartość akcji rośnie w ciągu roku z 60 do 260 GBP. Na Zachodzie spowodowało to gorączkę inwestorów, wręcz wlewających swoje kapitały w takie firmy. Nic więc dziwnego, że przeniosła się ona do Polski. Jednak jakoś mało kto widzi, że u nas jest nieco inaczej... Tam firmy internetowe będą zarabiać na e-biznesie, wbudowanych w stronę mechanizmach e-commerce, coraz wyraźniej widocznych e-services. Tu mamy, jak na razie, brak regulacji prawnych w dziedzinie podpisu elektronicznego, standardu dokumentów elektronicznych, problemy z autoryzacją kart i archaiczną sieć telekomunikacyjną... Jak tu zarobić na e-biznesie? Polska gorączka inwestorska wobec firm tworzących portale może okazać się nieco przedwczesna.
|
|