TYDZIEŃ W TELEKOMUNIKACJI
[Spis treści] TELEINFO nr 08/2000, 21 lutego 2000 r. [Strona główna]

Niech żyje pokój!

Paweł Rożyński

Minister łączności nie będzie już walczyć z PTC o połączenia przez Internet. Nie będzie też sporu z TP SA o tańsze połączenia międzystrefowe. Może za to czekać ministra potyczka z Elektrimem, który zamierza zaskarżyć jego decyzję o warszawskim przetargu do NSA.

Ku zaskoczeniu zgromadzonych dziennikarzy, 11 lutego br. przedstawiciele Ministerstwa Łączności i Polskiej Telefonii Cyfrowej ogłosili zakończenie konfliktu o międzynarodowe połączenia telefoniczne. Dotąd resort stanowczo żądał od PTC zaprzestania usługi, a PTC równie zdecydowanie odpowiadała mu "nie ma mowy". Na początku stycznia br. minister zlecił kontrolę w firmie Państwowej Inspekcji Telekomunikacyjnej i Pocztowej, która niedawno zwróciła się do PTC o zaprzestanie usługi.

Zdumienie uczestników konferencji było jeszcze większe, kiedy Bogusław Kułakowski, szef PTC, oświadczył, że firma "zakończyła świadczenie eksperymentalnej usługi połączeń międzynarodowych przez Internet". "A więc przegrali" - rozległ się szept. Jednak prezes Kułakowski zaraz dodał, że jednocześnie "w trosce o abonentów sieci wystąpił i otrzymał oficjalną zgodę Ministerstwa Łączności na kontynuowanie eksperymentu wśród abonentów sieci posiadających usługę transmisji danych". Wtedy stało się jasne kto jest prawdziwym zwycięzcą.

Formalnie Ministerstwo Łączności zgodziło się na dalsze świadczenie tej kontrowersyjnej usługi warunkowo i w ograniczonej formie. PTC dostała zgodę na jej oferowanie do końca maja. Mało tego. Resort wyznaczył limit, ilu abonentów może korzystać z tańszych połączeń. Byłoby to poniżej 1 proc. wszystkich abonentów należącej do PTC sieci Era ("kilka promili").

Strony uzgodniły, że nie będą używane określenia "usługa", tylko "testy" i "eksperyment". Na pierwszy rzut oka ministerstwo osiągnęło wiele małym kosztem. Rozwiązało konflikt, który obnażył słabości polskich regulacji prawnych i groził w każdej chwili skargą PTC do NSA, który to spór sądowy - można przyjąć za pewnik - zakończyłby się klęską ministra. Najprawdopodobniej resort zdawał sobie z tego sprawę; w podobnej sytuacji znalazły się przed rokiem władze czeskie, które usiłowały przeszkodzić lokalnemu operatorowi Radiomobil w świadczeniu takiej usługi. Sąd przyznał rację operatorowi.

Minister Maciej Srebro miał mocno ograniczone pole działania, gdyż trudno się było spodziewać, aby urzeczywistnił swoje groźby i w ostateczności odebrał koncesję Erze z jej 1,8 mln klientów. Na coś takiego nie mógłby sobie absolutnie pozwolić.

Skromne zwycięstwo

Kiedy jednak przyjrzymy się dokładniej temu, co osiągnął resort, zauważymy, że niewiele.

I tak, przedstawiciele PTC zapowiedzieli już, że wszyscy abenci, którzy będą chcieli korzystać z usługi, mogą to robić. W razie dużego zainteresowania zwrócą się do ministra o zwiększenie limitu. Zresztą może to nie być konieczne. Powodzenie usługi nie było dotąd oszałamiające. Mankamentem rozmów przez Internet jest gorsza jakość połączeń. Jak ujawnił prezes Kułakowski, z usługi korzystało dotąd kilkanaście tysięcy osób, najwięcej w okresie świąt i Nowego Roku.

Ograniczenie do abonentów usługi transmisji danych też nie robi wrażenia, bo taką usługę można wykupić za kilkanaście złotych miesięcznie, a zarząd PTC zapowiada jej "jeszcze większą jej dostępność" (może to oznaczać obniżkę cen).

Ustalono też, że do maja zostaną opracowane przez Ministerstwo Łączności nowe regulacje prawne. W PTC liczą, że usankcjonują one nową usługę. I mają rację. Bo trudno, by w nowych regulacjach, które operator ma współtworzyć, znalazły się zapisy oznaczające coś zupełnie innego.

Wszystko to nie oznacza jednak porażki ministerstwa, które ostatecznie zachowało twarz i uzyskało potrzebny mu spokój i ciszę wokół TP SA. A to w Telekomunikację uderza nowa usługa Ery. Tymczasem strategiczny pakiet TP SA jest obecnie w trakcie przygotowań do sprzedaży zachodniemu inwestorowi i zbytnie zamieszanie wokół międzynarodowej usługi nie pozostałoby bez wpływu na transakcję.

Z biegiem czasu ministerstwo miękło. Początkowo zarzucało Erze złamanie ustawy o łączności (TP SA ma monopol na obsługę połączeń międzynarodowych do końca 2002 r.), jak i koncesji na sieć komórkową (zobowiązuje spółkę do łączenia rozmów zagranicznych wyłącznie za pośrednictwem TP SA). Następnie przedstawiciele resortu mówili już tylko o naruszeniu koncesji internetowej. Po rozwiązaniu konfliktu nie chcieli nawet określić, czy usługa jest legalna, czy nie. Również kontrolująca PTC na wniosek ministerstwa PITiP przygotowała kilka różnych stanowisk w sprawie w zależności od tego, do kogo były skierowane.

TP SA obniża ceny

O ile minister Maciej Srebro musiał pójść na duże ustępstwa w wojnie z PTC, to w przypadku sporu z TP SA dopiął już swego. TP SA obniża od 1 kwietnia ceny połączeń międzystrefowych aż o jedną trzecią. Kiedy firma w grudniu ub.r. ogłosiła, że znacznie podnosi w styczniu ceny rozmów lokalnych i abonamentu, natomiast nie obniża w zamian cen usług międzystrefowych, minister zdecydowanie interweniował i nagłośnił całą sprawę. Ryzyko porażki było przy tym spore, bo TP SA jest w trakcie prywatyzacji i jej szefowie mieli prawo przypuszczać, że minister nie odważy się toczyć z nimi wojny i np. wprowadzić cen maksymalnych. Obniżyłby w ten sposób bowiem wartość firmy, zmniejszając w końcu jej dochody.

Nie wiadomo wszelako, czy na ustępstwa TP SA wpłynęła w większym stopniu twarda postawa ministra, czy też pojawienie się na horyzoncie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który zapowiedział wszczęcie postępowania w sprawie podwyżek TP SA. Bardziej prawdopodobna wydaje się ta druga przyczyna, bo decyzja TP SA została podjęta wieczorem w przeddzień konferencji prasowej Urzędu, na której mógł on podać swoje stanowisko. Tego samego dnia UOKiK stwierdził, że Polski Koncern Naftowy stosuje praktyki monopolistyczne i nałożył nań karę. Szefowie TP SA wykazali się nie lada refleksem.

Po obniżce cen międzystrefowych stajemy się wreszcie krajem, gdzie takie połączenia nie są zdecydowanie wyższe od średniej europejskiej, co do tej pory miało miejsce.

Bez lawiny ofert

Nie potanieją za to raczej w najbliższej przyszłości połączenia lokalne, choć zaostrzy się konkurencja na rynku, zwłaszcza w Warszawie. Tu, oprócz TP SA, będzie działać jeszcze dwóch operatorów. O ile jednak każdy chciał być pierwszym konkurentem TP SA, to na kolejną licencję nie ma zbyt wielu chętnych. Tylko dwie firmy: Telefonia Lokalna i Netia Telekom Mazowsze złożyły oferty w przetargu, który minister łączności ogłosił w grudniu ub.r. Dotyczy on świadczenia usług telekomunikacyjnych, a także zakładania i używania sieci telekomunikacyjnej na dwóch obszarach.

Jednym z są gminy: Leoncin, Nowy Dwór Mazowiecki, Pomiechówek, Zakroczym, Celestynów, Józefów, Karczew, Otwock, Wiązowna, Czosnów, Góra Kalwaria, Konstancin-Jeziorna, Lesznowola, Piaseczno, Prażmów, Raszyn i Tarczyn. Drugim zaś wszystkie tereny poza wymienionymi gminami, czyli głównie sama Warszawa. Niewykluczone, że rozstrzygnięcie przetargu nastąpi jeszcze w lutym. Wiadomo tylko, że zwycięzca w tych zmaganiach zapłaci znacznie mniej pieniędzy za licencję niż zwycięzca pierwszego przetargu, który wygrał Elektrim. Warszawski holding zadeklarował 245 mln EUR. Teraz jednak w Warszawie jest już więcej konkurentów i zostało mniej czasu do całkowitej liberalizacji rynku lokalnego przewidzianej na początek 2001 r. Chociaż wciąż jest to obszar bardzo lukratywny. TP SA ma 1,149 mln abonentów na terenie byłego woj. warszawskiego, z czego ponad milion przypada na stolicę. Abonenci ci zapewniają jedną trzecią wpływów TP SA.

Nic dziwnego, że Elektrim nie poddaje się. Zapowiedział, że w najbliższych dniach skieruje sprawę do NSA. Według przedstawicieli warszawskiego holdingu resort łączności obiecał firmie, że zostanie na przez kilka lat jedynym konkurentem TP SA w Warszawie i nie dotrzymał słowa: zaraz potem ogłosił kolejny przetarg.

Rozpędzony Elektrim

Na polu walki z Deutsche Telekom i PenneCom Elektrim przystąpił do kontrataku. Najpierw wystąpił z pozwem przeciw DT do międzynarodowego trybunału arbitrażowego w Wiedniu. To odpowiedź na pozew, jaki Niemcy złożyli w listopadzie ub.r. uważając, że polska spółka bezprawnie objęła większościową kontrolę nad PTC.

Przedstawiciele holdingu twierdzą, że Niemcy nie mogli skorzystać z prawa pierwokupu m.in. dlatego, że nie uzyskali wymaganych prawem zezwoleń polskich ministerstw Łączności i Skarbu Państwa oraz UOKiK. Elektrim utrzymuje, że DT starał się ponadto w złej wierze obejść polskie prawo i - działając przez spółkę pozornie polską, ale kontrolowaną przez siebie - uzyskać kontrolę nad PTC. Chodzi tu o Polpagera (ma 4 proc. PTC) przejętego za 200 mln USD przez nieznaną spółkę Holdco, za którą w powszechnej opinii stoi DT.

Generalnie Elektrim zarzuca Niemcom nieuczciwą konkurencję. Uważa, że to DT, działając w złej wierze na szkodę Elektrimu i PTC (w konsekwencji mogła utracić koncesję telekomunikacyjną), "istotnie naruszył" umowę wspólników PTC. Elektrim uważa, że w tej sytuacji ma prawo wykonać tzw. opcję call - zażądać odsprzedania przez DT jego udziałów w PTC innym udziałowcom spółki po cenie ich objęcia. A to cena niewspółmiernie niska wobec wartości rynkowej udziałów.

Elektrim złożył też do sądu arbitrażowego przy Międzynarodowej Izby Gospodarczej odpowiedź na pozew spółki PenneCom, która domaga się, by Elektrim wywiązał się z zawartej w ub.r. umowy i kupił od niej 100 proc. akcji operatora Pilicka Telefonia za 140 mln USD. Chce także odszkodowania i kary za niedotrzymanie zobowiązania. Elektrim zarzuca z kolei firmie PenneCom, że składała nieprawdziwe oświadczenia i zapewnienia. Warszawska spółka żąda za to od PenneCom odszkodowania w wysokości ponad 10 mln USD.

Międzynarodowy kontratak Elektrimu zbiegł się z pewną rocznicą - przed rokiem Barbara Lundberg objęła fotel prezesa firmy. Rocznica była udana - kurs holdingu wzrósł maksymalnie i znajduje się na najwyższym od wielu miesięcy poziomie, podobnie jak wszystkich spółek telekomunikacyjnych i internetowych na warszawskiej giełdzie.

Autor jest dziennikarzem "Gazety Wyborczej"

ELEKTRIM, Pańska 77/79, 00-834 Warszawa, tel. (22) 652 89 40
MINISTERSTWO ŁĄCZNOŚCI, pl. Małachowskiego 3, 00-063 Warszawa, tel. (22) 827 54 00
NETIA, Poleczki 13, 00-822 Warszawa, tel. (22) 648 45 00
PILICKA TELEFONIA, Potkanowska 54 a, 26-600 Radom, tel. (48) 362 58 98
PTC, Chałubińskiego 8, 00-950 Warszawa, tel. (22) 699 60 00
TELEFONIA LOKALNA, pl. 1 Maja 1/2, 50-136 Wrocław, tel. (71) 781 16 01
TP SA, Świętokrzyska 3, 00-945 Warszawa, tel. (22) 657 11 11

Copyright © TELEINFO. Wszystkie prawa zastrzeżone.